Duszę ogarnia i członki przjmuje,
Na nic lekarstwa i wszystkie starania.
Coraz to pewniej się w sercu lokuje.
Nie mam ni twarzy, czasem walory upadłe.
W innych wartosciach znajduję dowody.
Lecz kiedy lustro w strzepach, ukarze mój obraz,
Zasiekany już starością i grzech mój wymażesz z pamieci, to wiedz, Ciebie tylko miłuję.
I Twoją barwą, dni tylko moje maluję.
Kiedy ostygnę niby umarła, dłuzej nie rozpaczaj.
Czytając w myślach , nie wspominaj obrazów ręki, która go skresliła w pamieci.
Tak, kocham , kocham Cię bardzo, że chciałabym obraz mój wydrzeć z Twojej pamięci,
Niż jedną łżę z Twojego oka.
Jeżeli myśl ma przywdzieje na Cię wspomnienia,
Jeżeli już nie tu będę, nie próbuj mojego imienia.
Nie chcę być dłużnej kochana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz