sobota, 30 lipca 2011
Amazing Grace by 2-year Old - YouTube
Amazing Grace by 2-year Old - YouTube: "Strona — wysłana za pomocą Google Toolbar"
Peggy Sue - The New Song - YouTube
Peggy Sue - The New Song - YouTube: "Strona — wysłana za pomocą Google Toolbar"
Czesław Niemen - Hymn o miłości - YouTube
Czesław Niemen - Hymn o miłości - YouTube: "Strona — wysłana za pomocą Google Toolbar"
Pytasz mnie czym jest modlitwa?
Czym jest modlitwa?
Pytasz mnie: - Czym jest modlitwa
i jaką wielką ma siłę?
Ta chórem śpiewana w bitwach
i ciche dwa słowa miłe.
Modlitwa - muzyka duszy.
Hymn lub zwyczajna rozmowa.
Opowieść, która poruszy.
Myśl ciepła ubrana w słowa.
Czasami lęk i nadzieja.
Marzenie w sennej pościeli,
lub prośba do Dobrodzieja
od kogoś kto się ośmielił.
Modlitwa - tarcza i strzała
i ryngraf złoty na piersi,
lub struna, która zadrżała.
Ton starej ojcowskiej pieśni.
Modlitwa - zwierzenie matce.
Ciepła ojcowska otucha.
I trzepot ptaszyny w klatce.
I płacz, co nagle wybucha.
Hołd wielki i namaszczenie.
Psalm, lutnia i deklaracja,
a czasem wzrok wbity w ziemię
po mych wcześniejszych oracjach.
Modlitwa - klucz najważniejszy.
Gorąca niebieska linia,
na niej płomyczek najmniejszy,
co mrok potrafi rozwidniać.
Modlitwa - świetlista droga
i ukojenie w ruczaju
i bliskość do mego Boga -
To chwilka spędzona w raju!
Pytasz mnie: - Czym jest modlitwa
i jaką wielką ma siłę?
Ta chórem śpiewana w bitwach
i ciche dwa słowa miłe.
Modlitwa - muzyka duszy.
Hymn lub zwyczajna rozmowa.
Opowieść, która poruszy.
Myśl ciepła ubrana w słowa.
Czasami lęk i nadzieja.
Marzenie w sennej pościeli,
lub prośba do Dobrodzieja
od kogoś kto się ośmielił.
Modlitwa - tarcza i strzała
i ryngraf złoty na piersi,
lub struna, która zadrżała.
Ton starej ojcowskiej pieśni.
Modlitwa - zwierzenie matce.
Ciepła ojcowska otucha.
I trzepot ptaszyny w klatce.
I płacz, co nagle wybucha.
Hołd wielki i namaszczenie.
Psalm, lutnia i deklaracja,
a czasem wzrok wbity w ziemię
po mych wcześniejszych oracjach.
Modlitwa - klucz najważniejszy.
Gorąca niebieska linia,
na niej płomyczek najmniejszy,
co mrok potrafi rozwidniać.
Modlitwa - świetlista droga
i ukojenie w ruczaju
i bliskość do mego Boga -
To chwilka spędzona w raju!
Zabiorę Ciebie..
Zabiorę Ciebie gdzieś daleko
srebrzysto-białym odrzutowcem
i zamieszkamy gdzieś nad rzeką,
gdzie wszystko będzie nowe, obce.
Gdzie żaden bank i windykator
nas już na pewno nie odszuka.
Gdzie tylko wiosna jest i lato.
Cicho! Ktoś znowu do nas puka.
Zabiorę Ciebie gdzieś daleko,
gdzie nie ma banków i pieniędzy.
Gdzie z miodem będziesz piła mleko.
Zapomnisz o tej naszej nędzy.
Nie będzie rat ani terminów,
ani ostrzeżeń w żadnych drukach
i żadnych NIP-ów, żadnych PIN-ów.
Bądź cicho! Znowu ktoś tu puka.
Zabiorę Ciebie niespodzianie.
Dowiesz się o tym na Etiudzie.
Wiem, wcześniej płakać nie przestaniesz.
Skąd się dziś biorą tacy ludzie
bez serc, bez mózgów, bez sumienia?
Potrafią tylko innych zbrukać!
Życie się nagle nieraz zmienia.
Widzisz! Już przestał chyba pukać.
Zabiorę Ciebie gdzieś daleko...
srebrzysto-białym odrzutowcem
i zamieszkamy gdzieś nad rzeką,
gdzie wszystko będzie nowe, obce.
Gdzie żaden bank i windykator
nas już na pewno nie odszuka.
Gdzie tylko wiosna jest i lato.
Cicho! Ktoś znowu do nas puka.
Zabiorę Ciebie gdzieś daleko,
gdzie nie ma banków i pieniędzy.
Gdzie z miodem będziesz piła mleko.
Zapomnisz o tej naszej nędzy.
Nie będzie rat ani terminów,
ani ostrzeżeń w żadnych drukach
i żadnych NIP-ów, żadnych PIN-ów.
Bądź cicho! Znowu ktoś tu puka.
Zabiorę Ciebie niespodzianie.
Dowiesz się o tym na Etiudzie.
Wiem, wcześniej płakać nie przestaniesz.
Skąd się dziś biorą tacy ludzie
bez serc, bez mózgów, bez sumienia?
Potrafią tylko innych zbrukać!
Życie się nagle nieraz zmienia.
Widzisz! Już przestał chyba pukać.
Zabiorę Ciebie gdzieś daleko...
czwartek, 21 lipca 2011
poniedziałek, 4 lipca 2011
Biblio, ojczyzno moja...
Roman Brandstaetter
"Biblio, ojczyzno moja ..."
Biblio, ojczyzno moja,
Biblio, moja ziemio polska,
Galilejska
I franciszkańska,
O wy, Księgi mojego dzieciństwa,
Pisane dwujęzyczną mową,
Polską hebrajszczyzną,
Hebrajską polszczyzną,
Dwumową
Świętą
I jedyną.
Gdy ma się ku zachodowi
I z lipy przed moim domem opadają liście,
Siedzę nad Tobą,
Biblio,
I wywołuję z Twoich wersetów
Wszystkich najlepszych,
Którzy są dla mnie niedościgłym wzorem,
Wszystkich najpiękniejszych,
Których podziwiam,
Wszystkich szlachetnych,
Którym nie umiem dorównać,
Biblio,
Mówiąca do mnie głosem napomnienia
I głosem nagany,
I głosem gniewu,
I głosem kary,
I głosem potępienia,
I głosem przestrogi,
I głosem sumienia,
Biblio,
Sprawująca nade mną
Sąd.
Gdy ma się ku zachodowi,
A z lipy przed moim domem opadają liście,
Patrzysz na mnie
Oczami Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
Oczami moich praojców,
Oczami mojego dziadka,
Oczami mojej żony,
Oczami moich umiłowanych poetów,
Oczami Jana z Czarnolasu, Skargi i Anhellego.
Wołasz do mnie z głębokości
Psalmem krematoriów,
Płaczem nad ruinami walczącej Warszawy,
Lamentem nad zwłokami spalonego getta,
Pamięcią Oświęcimia,
Treblinki,
Majdanka,
Jeremiaszowym jękiem
Moich w dwójnasób umęczonych
Dziejów.
Wszystko jest w Tobie,
Cokolwiek przeżyłem.
Wszystko jest w Tobie,
Cokolwiek kochałem.
Wszystko.
Cały żywot własny
Człowieka,
Żyjącego w nawiedzonym przez szatana
Wieku.
Zaplątany w jego sprzecznościach,
W szaleństwach
I w kłamstwach,
Jak Absalom w gałęziach wisielczego dębu,
Na Tobie uczyłem się żyć.
Na Tobie uczyłem się czytać,
Na Tobie uczyłem się pisać,
Na Tobie uczyłem się myśleć,
Na Tobie uczyłem się prawdy,
Na Tobie uczyłem się prosić o odpuszczenie grzechów,
Na Tobie uczyłem się kochać,
Na Tobie uczyłem się mądrości,
Na Tobie uczyłem się przebaczenia,
Na Tobie uczyłem się pokory,
Na Tobie uczyłem się modlić.
Jeżeli jednak nie nauczyłem się żyć,
Jeżeli nie nauczyłem się czytać,
Jeżeli nie nauczyłem się pisać,
Jeżeli nie nauczyłem się myśleć,
Jeżeli nie nauczyłem się prawdy,
Jeżeli nie nauczyłem się prosić o odpuszczenie grzechów,
Jeżeli nie nauczyłem się kochać,
Jeżeli nie nauczyłem się mądrości,
Jeżeli nie nauczyłem się przebaczać,
Jeżeli nie nauczyłem się pokory,
Jeżeli nie nauczyłem się modlić,
Moja wina,
Moja wina,
Moja bardzo wielka wina.
Już ma się ku zachodowi,
Z lipy przed moim domem opadają liście.
Ludzie z mojego życia bezpowrotnie odchodzą,
Grobów jest więcej niż żywych przyjaciół,
Nawet spłowiał atrament na matczynych listach,
Pisanych do mnie nocą z dzielnicy pogromu.
A ja siedzę nad Tobą,
Biblio,
I uczę się śmierci.
Może tego jednego w końcu się nauczę.
niedziela, 3 lipca 2011
Obfite życie w biegnący czas.
Gospodarowanie czasem to sztuka. Tysiące do załatwienia spraw, nie raz stają się przyczyną dezorganizacji naszego życia. Jak obficie żyć każdego dnia, by mieć wolny czas?. Nasze życie -to my. Jesteśmy materialno-duchowym pojemnikiem, do którego tłoczymy, wpychamy, wciskamy plany bliskie, dalekie, plany na wczoraj. Padamy wieczorem na materac, i zasypiamy przy notatkach z wczorajszego dnia. My -naczynia, rodzimy się z pustym do zapełnienia życiem, by pozostawić po sobie ślad, przyjemną woń dobrych perfum, które kropelkują w powietrzu jak nas już nie ma.
Nasze naczynie, możemy napełnić różnymi sprawami i emocjami. Czasami nie mamy już sił by dołożyć jeszcze coś ważnego.Co stawiamy w naszym życiu na pierwszym miejscu?
Kiedyś byłam na seminarium.Prowadzący postawił naczynie i napełnił go kamieniami.
,,Czy naczynie jest pełne?-zapytał słuchaczy.,,Tak" ,kamienie sięgają do dna.,,Naprawdę?" -powiedział, po czym wsypał pozostałą przestrzeń między kamieniami drobnymi kamyczkami.,,A teraz", ,, Jest pełne naczynie!". Wykładowca wziął piasek i wsypał między szczeliny kamieni.,,A teraz?", ktoś odpowiedział:,,Prawdopodobnie już nic się nie zmieści do środka jest na full". Wziął wówczas dzban z wodą i wlał ją do pełnego już naczynia.Jakiej lekcji życia, możemy się nauczyć z tej prezentacji gospodarowania wypełnienia naczynia, którym sami jesteśmy?
Przeciętny czytelnik Blogger'a powie:,, Bez względu na to w jakim stopniu naczynie jest pełne, zawsze zostaje trochę miejsca". -,, NIE ZUPEŁNIE!". Naczynie to my, nasz czas i wszystko co związane jest byśmy egzystowali w pozytywnej formie. Duże kamienie, to najważniejsze priorytety.Kamyki- drugoplanowe plany do załatwienia, byśmy byli spełnieni Duchowo, w rodzinie, pracy.Piasek i woda , to sprawy które się jeszcze zmieszczą, gdy są odpowiednio poukładane w czasie naszych priorytetów. Niepotrzebnie tracimy czas i energię na drobnostki, które przysłaniają rzeczy ważne dla naszego osobistego pokoju, szczęścia i wartości wiecznego życia w obfitości tego co naprawdę potrzebujemy, przecież po to zaistnieliśmy na naszej Ziemi.
Ojciec nasz, wie czego potrzebujemy.
Wie co da nam szczęście w codzienności, musimy jedynie nauczyć się dobrze gospodarować czasem., by najpierw szukać życia w obfitości z Ojcem, a wszystko inne będzie nam dane - nawet czas 48 h.
Nasze naczynie, możemy napełnić różnymi sprawami i emocjami. Czasami nie mamy już sił by dołożyć jeszcze coś ważnego.Co stawiamy w naszym życiu na pierwszym miejscu?
Kiedyś byłam na seminarium.Prowadzący postawił naczynie i napełnił go kamieniami.
,,Czy naczynie jest pełne?-zapytał słuchaczy.,,Tak" ,kamienie sięgają do dna.,,Naprawdę?" -powiedział, po czym wsypał pozostałą przestrzeń między kamieniami drobnymi kamyczkami.,,A teraz", ,, Jest pełne naczynie!". Wykładowca wziął piasek i wsypał między szczeliny kamieni.,,A teraz?", ktoś odpowiedział:,,Prawdopodobnie już nic się nie zmieści do środka jest na full". Wziął wówczas dzban z wodą i wlał ją do pełnego już naczynia.Jakiej lekcji życia, możemy się nauczyć z tej prezentacji gospodarowania wypełnienia naczynia, którym sami jesteśmy?
Przeciętny czytelnik Blogger'a powie:,, Bez względu na to w jakim stopniu naczynie jest pełne, zawsze zostaje trochę miejsca". -,, NIE ZUPEŁNIE!". Naczynie to my, nasz czas i wszystko co związane jest byśmy egzystowali w pozytywnej formie. Duże kamienie, to najważniejsze priorytety.Kamyki- drugoplanowe plany do załatwienia, byśmy byli spełnieni Duchowo, w rodzinie, pracy.Piasek i woda , to sprawy które się jeszcze zmieszczą, gdy są odpowiednio poukładane w czasie naszych priorytetów. Niepotrzebnie tracimy czas i energię na drobnostki, które przysłaniają rzeczy ważne dla naszego osobistego pokoju, szczęścia i wartości wiecznego życia w obfitości tego co naprawdę potrzebujemy, przecież po to zaistnieliśmy na naszej Ziemi.
Ojciec nasz, wie czego potrzebujemy.
Wie co da nam szczęście w codzienności, musimy jedynie nauczyć się dobrze gospodarować czasem., by najpierw szukać życia w obfitości z Ojcem, a wszystko inne będzie nam dane - nawet czas 48 h.
sobota, 2 lipca 2011
JAK KOCHAĆ?
Kochać me Kochanie sercem namalowanym zimnymi pastelami- nie potrafiło...
Pogłaskać Go słowami. Przytulić piosenką. Przykryć nutami co zagrały tak mocno!,
że ocknęło się życie, co wyrzeźbiło Ciebie w jednym dniu.
Dla jednej małej chwili, zamknęło się w obrączce wszystko co znałam,
Cały ten trudny świat.
Zaczepiały nas promienie słońca.
Dzień kulał od łodyg czerwonych róż.
A Twoje słowa pogłaskały mój niepokój.
Gdy zagrałeś, znów przytuliłeś do siebie muzykę.
Zobaczyłam wyrzeźbione życie na Twoim czole.
Była wtedy wiosna, latały już motyle w krąg.
latały motyle w srebrnej obrączce, gdy obracał się jej liter krąg.
Spijaliśmy galaretkę, połykaliśmy ślinę, ćwiczyliśmy nasze siły i zapomnieliśmy podać sobie rąk.
Pogłaskać Go słowami. Przytulić piosenką. Przykryć nutami co zagrały tak mocno!,
że ocknęło się życie, co wyrzeźbiło Ciebie w jednym dniu.
Dla jednej małej chwili, zamknęło się w obrączce wszystko co znałam,
Cały ten trudny świat.
Zaczepiały nas promienie słońca.
Dzień kulał od łodyg czerwonych róż.
A Twoje słowa pogłaskały mój niepokój.
Gdy zagrałeś, znów przytuliłeś do siebie muzykę.
Zobaczyłam wyrzeźbione życie na Twoim czole.
Była wtedy wiosna, latały już motyle w krąg.
latały motyle w srebrnej obrączce, gdy obracał się jej liter krąg.
Spijaliśmy galaretkę, połykaliśmy ślinę, ćwiczyliśmy nasze siły i zapomnieliśmy podać sobie rąk.
Subskrybuj:
Posty (Atom)